![]() |
| Róż Wibo, nr 1 |
Na początku powinnam napisać, że mam słomiany zapał i pełen make-up robię tylko wtedy, gdy mam wenę lub odrobinę chęci. Ostatnio postanowiłam trochę poeksperymentować i wróciłam do mojego starego (i jedynego :)) różu z Wibo, nr. 1. Mam go już dość długo i pewnie powinnam go wyrzucić, ale ten kolor bardzo mi odpowiada i nie wiem czy znajdę równie ładny i robiący taki efekt. Poza tym do moich treningów makijażowych nadaje się idealnie. Przy moich praktycznie zerowych zdolnościach udaje mi się go aplikować na tyle dobrze, że co chwilę słyszę, że pięknie wyglądam (bez makijażu takie coś jest nie do pomyślenia :)).
Mój kolor w rzeczywistości wydaje się ciemniejszy niż na zdjęciu, ale na policzkach ma bardzo delikatny kolor i, jak wspomniałam, nawet taka pokraka jak ja nic sobie nim nie zrobiła, więc to dobry wybór dla tych, którzy zaczynają przygodę z makijażem. Jego delikatność może być też spowodowana wiekiem, na początku miał bardziej intensywny kolor, teraz jakby przyblakł, ale to mi nie przeszkadza.
Róż ma też swoje drugie dno, a w nim mały aplikator, który raczej nie sprawdzi się do nakładania różu na policzki. Jest do tego za mały ale ja używałam go jako pędzla do powiek razem z różem, i nawet się sprawdził.
Jeśli chodzi o cenę, to kiedy ja go kupowałam, a było to chyba rok lub dwa lata temu, kosztował on około 7 - 8 złotych. Nie wiem czy dalej jest on w ofercie Wibo i czy ciągle w tej cenie, ale jeśli tak, to na pewno wymienię mój róż na nowszy model.
PS. Powstrzymałam się dziś od kupienia nowego lakieru. :). Jest postęp, ale może to też efekt mojej nowej aplikacji na telefonie, Money Zoom, ale o tym kiedy indziej.
PS. Powstrzymałam się dziś od kupienia nowego lakieru. :). Jest postęp, ale może to też efekt mojej nowej aplikacji na telefonie, Money Zoom, ale o tym kiedy indziej.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz